15 grudnia 2013

THE OTHER SIDE OF THIS LIFE

Ho, ho, ho. Milion lat czekać trzeba było czekać, ale Wasz ulubiony internetowy pisarz już jest :P Wiem, że miało być wcześniej, ale jakoś tak wyszło, że mi nie wyszło. Musiałem się w końcu zebrać, bo mi smutno się zrobiło, jak spojrzałem na datę ostatniego posta.
Opowieści trochu się nazbierało, więc nie pozostaje nic innego jak zaprosić do czytania.

Ciągnął się ten drugi rok powoli, spokojnie, by za chwile dowalić wszystko na raz. Listopadowe tygodnie trochę mi przypomniały, na jakich jestem studiach. Bynajmniej nie tematyką zajęć, bo te wybitnie w tym semestrze nie-medyczne, lecz ilością materiału na kolosy. Na pierwszy ogień poszła fizjologia (z elementami patofizjologii ble ble ble). Jak już kiedyś wspomniałem, organizacja tego przedmiotu nie powala. Ba, są one porażką, jak i sam zakład. Dowód? Nie ma Cię z powodu pogrzebu? Spoko, ale przynieś akt zgonu zmarłego i jakiś dowód na bliskie pokrewieństwo oraz napisz podanie z prośbą o możliwość odrobienia zajęć z inną grupą. Podejrzewam, że mina moja i znajomych z którymi odwiedziliśmy patologiczny sekretariat po usłyszeniu tej wiadomości była bezcenna.



Chaos panuje także w wyborze tematyki zajęć. Nie dostrzegam żadnej prawidłowości, którą kierowali się prowadzący układając plan. Przez to pierwsze kolokwium obejmowało takie tematy jak: układ hormonalny, układ pokarmowy, krew I, krew II (przy czym "krew I" nie we wszystkich grupach była przed "krew II"), układ rozrodczy, gospodarka wodno-elektrolitowa, kwasica i zasadowica, hormony trzustki. Jak widać prawie pół fizjologii - obawy więc były. Do tej pory udawało mi się jakoś wyjść zwycięską ręką z tych bitew, kolejnych nie musiałem toczyć. Tak było też w wypadku fizjo. Zdane (nawet całkiem całkiem ^^) i zapomniane. Test był jednak trochę dziwny i trochę osób musiało zmierzyć się z nim jeszcze raz - na szczęście drugie podejście było udane dla wszystkich.

***

Zajęcia z biochemii są fatalne, nudne, niepotrzebne. Sama nauka nie jest taka zła, czasem nudnawa gdy przychodzi wbić do głowy te wzory, co w moim przypadku sprowadza się do rysowania ich milion tysięcy razy. Na kolosa (z aminokwasów, peptydów, białek i enzymów) wkuwałem te kilkunastoetapowe ciągi reakcji, podczas gdy pytania były dosyć ogólne i całkiem proste. Kolosik zatem też zdany i aminokwasy do czerwca nie będą spędzać sen z oczu ;)

biochemia taka ważna

***

Ale to, co na razie sprawia mi największą przyjemność to koła naukowe. Nie zawiodłem się. Na anatomii jest tak, jak chciałem żeby było. Na spotkaniach sekcji są ciekawe tematy, wszystko ładnie ogarnięte i zorganizowanie. Propsy dla szefa :D. Natomiast zajęcia w prosektorium to cudowny powrót do 1. roku, tylko bez stresu, że czegoś nie potrafię. Mam niezwykłą satysfakcję z tego, że mogę tłumaczyć innym coś, czego sam się niedawno uczyłem. Motywujący są też sami pierwszoroczni (a przynajmniej jest ich pokaźna garstka na mojej sali), którzy są ciekawi i zadają pytania. Im też nasza współpraca chyba pasuje. W końcu za nic paczki z czekoladą bym nie dostał :P W każdym razie planuję chodzić tam ile będę mógł i dopóki ktoś będzie chciał mnie słuchać.

Na kole neurochirurgicznym też bardzo ciekawie. Spotkania, dyżury, fajne operacje, czyli właściwie to, co na każdym kole. Jednak przez to, że to moja ulubiona (na razie niezmiennie) działka, kręci mnie to niesamowicie. Myślę, że o tym co dzieje się na stole operacyjnym (a dzieje się) napiszę następnym razem - muszę się tylko jeszcze trochę naoglądać.
Oprócz tego zbieram się od dłuższego czasu by pochodzić też na chirurgię ogólną i/lub kardiochirurgię, polizałbym też życia na SORze. Brakuje mi tylko stymulatora, więc na razie to jedynie pomysł w mojej głowie. Życie pokaże. Życie, życie jest nowelom, raz przyjaznom, a raz wrogom...

HAT, EYES, MOUTH, BUTTONS: Aspergillus niger; ARMS: Aspergillus nidulans; 
NOSE: Aspergillus terreus with Penicillium marneffei; BODY: Neosartorya

Oczekuję już świąt i powrotu do domu, z drugiej strony jednak chciałbym zatrzymać się w czasie, bo wiem co mnie czeka w styczniu. 2 spore kolosy i egzamin... Włos na głowie się jeży. No ale kto ma tego nie zdać jak nie ja? Żebym się tylko nie pośliznął...


Póki co, życzę wszystkim Wesołych Świąt, parę beztroskich dni i odpoczynku, mocnego sylwestra i Nowego Roku bez bólu głowy, ale z siłami na kolejne 12 miesięcy.

Pozdro!

31 komentarzy:

  1. Szczerze współczuję fizjologii z tym patologicznym Zakładem. Widzę, że byli na tyle bezczelni, że nawet nie zmienili planów. Na 3 roku mieliśmy taki sam plan, ale uwaga, nie na fizjologii tylko patofizjologii :P
    Przez połowę zimowego semestru mieliście to, co my robiliśmy przez sporą część drugiego roku. Szkoda Was, bo fizjologia mocno się przydaje na wyższych latach, szczególnie na internie i farmakologii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano szkoda. Tym bardziej, że fizjologia może być dobrze zrobiona, co pokazuje organizacja na I wydziale. No ale można tylko zacisnąć zęby, popłakać w poduszkę i wylać żale w ankiecie na koniec roku :/

      Usuń
  2. trzeba wpaść na salę słynnego Adriana D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj bez przesady^^ do sławy to jeszcze daleko P

      Usuń
    2. no gościu u nas na II WLu to każdy wie kim jesteś:D
      a mam pytanko... skąd brałeś klasyfikację anglosaską powięzi szyi, jeśli można spytać?

      Usuń
    3. pewnie chodzi o tę z rysunku? ona też jest trochę uproszczona, bo na zachodzie to mają milion tych powięzi (m.in. tkanka podskórna też jest tak traktowana). ale zasadniczo to wystarczy (nawet można to traktować jako ciekawostkę, bo wszędzie uczą podziału na 3 blaszki i tego wymagają), a zrobione to jest na podstawie materiałów radiologicznych mojego asystenta z tamtego roku. jeśli jesteś bardziej zainteresowany, to możesz napisać maila i to wyślę.

      Usuń
    4. hmmm, to już nie wiem, dr Szaro mówił, i chyba Ty sam pisałeś kiedyś, że trzeba umieć i tę "polską" i tę "anglosaską" i że "obowiązują nas obie!"

      Usuń
    5. racja. znalazłem posta w którym tak napisałem. w takim razie musiało mi się teraz coś pomylić, że to taki gratis. skoro doktor też to powiedział, to trza się nauczyć, a przynajmniej przejrzeć, żeby kojarzyć, że coś takiego istnieje ^^

      Usuń
  3. Szkoda że Adrian D. (sławny) nie wpada do grup z I wydziału :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Który rok trudniejszy, pierwszy czy drugi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno w takiej płaszczyźnie to ocenić. Więcej jest do czytania, ale czasu też jest duuużo więcej, więc jakoś się to rozkłada. Na pewno jest luźniej, a przez to pewnie i prościej - trochę się do tego trybu życia już dało przyzwyczaić.

      Usuń
  5. nie wiesz jak wygląda test z angielskiego u p. Ratajskiej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem :D jest łatwy i z tego słownictwa, które ona wskaże na powtórzeniu (mówi które konkretne strony). zdać można z palcem w nosie.

      Usuń
  6. Orientujesz się może czy do indeksu trzeba wpisywać przedmioty zgodnie z kolejnością na karcie okresowej czy po prostu w kolejności zdobywania wpisów? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie ma znaczenia w jakiej kolejności, ale ważne żeby te, które są w I semestrze wpisać w I semestrze, a te które są cały rok wpisać na oba semestry.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czy da się zdać histo przerabiając testy z poprzednich lat czy raczej trzeba wykuć Sawickiego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy "się da", bo chyba nikt nie prowadził statystyk ile trzeba zrobić by zdać kolosa. Wg mnie to za mało i duże ryzyko niepowodzenia

      Usuń
    2. kolosy może i tak, ale patrząc na ten egzamin z naszego roku to (wierzę, że Adrian się zgodzi) nie wyczuwam sukcesu ;p

      Usuń
    3. to prawda. mam nawet wrażenie że niekiedy to i Sawicki za mało...

      Usuń
    4. o.O ja nie jestem w stanie nauczyć się nawet tego co jest w Sawickim :(

      Usuń
  9. Ciężko jest zaliczyć łacinę u p. Olędzkiej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, co ja mam odpowiedzieć. Jak się nauczy to łatwo, jak nie to ciężko :P Poziom testu jest podobny mniej wiecej do tego na zajęciach. Trochę umiec na pewno trzeba, samo szczęście nie wystarczy.

      Usuń
  10. W jakim kole można chodzić na SOR?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że w różnych kołach chirurgicznych można sobie tam pochodzić. Jest też koło medycyny ratunkowej.

      Usuń
  11. Adi, jesteś przykładem na to, że chcieć to móc! Zacznę czytać Twojego bloga w celu terapii psychologicznej - jak nie ja to kto.

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetnie się czyta, wreszcie trafiłam na medycznego bloga pisanego z luzem i bez przesady. Mogę umieścić go na swoim, o podobnej tematyce(druga-strona-stetoskopu.blog.pl)?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne. Nie trzeba o to pytać ;)
      Pozdr^^

      Usuń
  13. :) No to mamy już styczeń...,am nadzieję, ze "rozwalasz system" i brniesz żwawo przez przeróżne testy i egzaminy;) /pozdrawiam i życzę pomyślności w 2014!

    OdpowiedzUsuń